Może niewielu jest to potrzebne ale przydaje się gdy trzeba zmienić piosenkę albo odpisać na smsa w przypadku gdy na dworze -15st a zdrowa logika mówi "nie zdejmuj rękawiczek"
Są dwie główne metody:
1.
Na pazłotko: (dla niekumatych pazłotko = sreberko; wybaczcie ale od małego uczyli mnie tak nauczyli

)
Na początku - metoda trochę niekorzystna gdyż ekranik może się porysować ale jest zdecydowanie łatwiejsza do montażu.
a)Potrzebne będą: coś prostego (ołówek, patyczek czy inne cudo które chcemy zamienić na rysik), nożyczki, pazłotko tudzież inna folia aluminiowa
b) Wycinamy kawałek pazłotka zginamy tak aby powstały 2 warstwy (można i więcej nic się nie stanie) przykładamy na czubek wskaźnika, całość zawijamy taśmą klejącą żeby folijka się trzymała (nie zaklejać czubka gdyż do wskazywania używamy folii) i DADAM mamy rysik gotowy.
2.
Jakoś tak przypasowała mi nazwa: "Rysik chemiczny"
Trochę skomplikowana metoda ale myślę że pewniejsza niż aluminium bo jedyne co nam może przytrafić się z ekranem to wyczyścić go bądź delikatnie nakapać wodą (bez paniki te kropelki to na prawdę nie jest żadna powódź). Jest też pewniejsza dokładniejsza i człowiek może poczuć się niczym wynalazca

. Jedyna wada tej metody jest to że nasze "paliwo się kończy" i trzeba je dolewać do rysika.
a) Potrzebujemy: szklankę z wodą najlepiej ostygniętą, łyżeczkę, sól kuchenną, taśmę klejącą, woreczek (taka reklamówka z biedronki lub zastępcza) no i marker/zakreślacz (żaden cienkopis) z którego stworzymy rysik. Alternatywnie użyłem jeszcze kawałeczka chusteczki higienicznej.
b) Nie radzę kupować nowego markera/zakreślacza bo szkoda kasy a i roboty więcej - można użyć stereo pisaka nada się

Rozbieramy nasz przyszły wskaźnik na części pierwsze i oczyszczamy z pozostałości tuszu czy innego koloryzującego cudeńka myjąc całość w zlewie aż się cały tusz nie wymyje.
Do wody w szklance wsypujemy sól - tworzymy solankę (UWAGA nie żałować soli - to nie cukier więc majątku nie kosztuje a oszczędzi nam potem roboty w dosypywaniu). Czym więcej tym mniejsze ryzyko że rysik będzie nam przerywał. Mieszamy roztwór aż do całkowitego rozpuszczenia się soli.
Otrzymaną miksturę wlewamy do wnętrza rysika i sprawdzamy czy nie przecieka zbytnio - jeśli solanka kapie należy znaleźć inny materiał na wskaźnik. Zamykamy wskaźnik i nasączamy końcówkę w solance a następnie pozbywamy się nadmiaru wody z niej.
W tym miejscu można przeprowadzić pierwszy test czy nasze dzieło działa. Rysik powinien zostawiać lekko mokry ślad po sobie na ekranie ewentualnie drobne kropelki. EKRAN POWINIEN REAGOWAĆ bez najmniejszego problemu - jeśli nie wylewamy zawartość rysika dosypujemy soli mieszamy i wlewamy z powrotem.
Jeśli wszystko jest ok to (w tym miejscu można owinąć końcówkę chusteczką tudzież innym materiałem co by wsiąkał nadmiar wody, 1owinięcie paseczkiem grubości ~2mm wystarczy) nakładamy na końcówkę wskaźnika kawałek reklamówki z biedronki (ja użyłem baaardzo cienkiej więc zawinąłem ją na 2x ale jeśli jest w miarę gruba to wystarczy na raz). Reklamówkę obwijamy taśmą klejącą co by się trzymała i była napięta na końcówce (ale bez przesady bo się podrze). Rysik gotowy (jeśli nie działa to są 3możliwości: za mało soli, za gruba reklamówka, za cienka końcówka - osobiście użyłem zakreślacza który ma ją jako taką).
Czasami rysikowi kończy się paliwo i trzeba go mocniej przydusić żeby nasiąkł solanką albo po prostu potrząsnąć nim w tym samym celu.
Jest jeszcze jedna metoda elektryczna której nie próbowałem ze względu na brak materiałów. Polega ona na użyciu baterii (można się przekonać przesuwając zwykłym "paluszkiem" po ekranie - najlepiej działa strona ujemna) którą można połączyć okablowaniem np z końcówką długopisu. Sprawdzają się wszystkie rodzaje ogniw również te najmniejsze od zegarka. Nie wiem jednak jak wygląda sytuacja z trwałością tej metody - czy bateria się rozładowuje, czy jakoś uszkadza ekran etc.
Zapraszam do dyskusji.